Wybory do Kongresu i widmo impeachmentu
Donald Trump boi się konsekwencji przegranej republikanów w tegorocznych wyborach do Kongresu i próbuje zmienić sposób, w jaki wybory się odbywają. Wiele z tych działań podważa normy demokratyczne.
Pięć lat temu prezydent Donald Trump wywierał naciski na republikańskich urzędników, stanowych polityków oraz członków Kongresu, aby „znaleźli” dla niego głosy po przegranych wyborach. Teraz stara się zmienić to, jak przeprowadzane są wybory, zanim jeszcze zostaną oddane głosy.
Prezydent Donald Trump boi się, że jeżeli Demokraci uzyskają przewagę w Kongresie w zbliżających się wyborach połówkowych, wezmą go pod lupę, rozpoczną dochodzenia oraz postawią go w stan oskarżenia. – Musicie wygrać wybory połówkowe, bo jak nie, to znajdą powód, żeby mnie postawić w stan oskarżenia. Rozpoczną procedurę impeachmentu – powiedział prezydent podczas niedawnego spotkania z republikańskimi kongresmenami. Zasugerował nawet pomysł odwołania wyborów, ale stwierdził, że tego nie zrobi, bo „fake news (fałszywe media) okrzyknęłyby go dyktatorem”.
Jako prezydent Donald Trump nie ma władzy nad tym, jak przeprowadzane są wybory. To, według Konstytucji, leży w gestii stanowych i lokalnych urzędników, którzy nadzorują głosowania. Trump jednak ignoruje te ograniczenia i sięga po wszelkie możliwe...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)