Stąpając po kruchym lodzie
Berlin udzielał zawsze państwu żydowskiemu bezwarunkowego wsparcia. Teraz się to zmienia, wywołując krytykę w Izraelu.
Dylemat w relacjach z Izraelem sprowadzał się dla Niemiec do pytania, w jaki sposób oceniać działania jego rządów, by nie narazić się na zarzuty relatywizowania własnej niechlubnej historii. Jak trudne jest to zadanie przekonał się właśnie kanclerz Friedrich Merz.
W ubiegłym tygodniu napisał po rozmowie telefonicznej z premierem Netanjahu na platformie X: „Powiedziałem wyraźnie, iż nie może dojść do faktycznej częściowej aneksji Zachodniego Brzegu”. Było to powtórzeniem znanego stanowiska Niemiec opowiadających się niezmiennie za przyjętą przed laty w Oslo – także przez Izrael – koncepcją „two states solution”, czyli powstanie niezależnego państwa palestyńskiego obok żydowskiego. – Panie kanclerzu, czasy, kiedy Niemcy dyktowały Żydom, gdzie wolno im mieszkać, a gdzie nie, minęły i nie wrócą. Nie zmuszą nas do powrotu do gett, a już na pewno nie w naszym własnym kraju – odpowiedział na to Becalel Smotricz, minister finansów w rządzie Netanjahu, ultranacjonalista i...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)