Moralne obowiązki artystów
To smutne, że festiwale filmowe stają się ostatnim miejscem, gdzie rozmawia się o wojnach i konfliktach. Artyści nie zastąpią polityków, a festiwale nie mogą odegrać takiej roli, jaką mogą mieć parlamenty – powiedziała w Cannes słynna aktorka Cate Blanchett.
Jaki był ostatni festiwal w Cannes? Przede wszystkim ciekawy. W czasach niepewności wróciły filmy o pierwszej i drugiej wojnie światowej. Dyskusje o polityce. Opowieści o ludziach wciągniętych w tryby historii. Nie pamiętam też festiwalu, na którym tak znaczącą rolę odegrałyby filmy z naszej części Europy.
Zabrakło natomiast w Cannes Amerykanów. Organizatorzy nie kryli rozczarowania i zapewniali, że będą walczyli o ich powrót. Bo Amerykanie to wielkie widowiska i nieprzebrane tłumy pod Pałacem Festiwalowym. Ale ich brak dla widzów kochających dobre kino miał jednak swój urok. Pozwalał znacznie bardziej skupić się na samej sztuce filmowej.
Święto kina i polityka
To był festiwal skonfliktowanego, tracącego nadzieję świata. Festiwal, na który wkroczyły współczesne niepokoje. Ale przecież sztuka filmowa zawsze była i jest zapisem niepokojów, radości, nadziei współczesnych. A dzisiaj artystom coraz trudniej jest odciąć się od polityki, która bezpośrednio wpływa na życie ludzi.
Problemy natury politycznej pojawiły się zresztą już na festiwalu berlińskim. Niemiecki minister kultury Wolfram Weiner i rada nadzorcza festiwalu chciały odwołać dyrektorkę Berlinale Tricię Tuttle. Oskarżano ją o dopuszczenie do propalestyńskich, antyizraelskich wystąpień artystów. Padły zarzuty, że nie interweniowała, gdy na gali wręczenia nagród...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

