Ukraina po wojnie
Czy kiedyś Rosjanie i Ukraińcy podadzą sobie ręce? Długo nie. Nienawiść, którą obudzono, będzie żywa przez lata. Ale czekam na ten zgniły pokój.
Wiktoria z Zaporoża myje w Polsce okna. Z pasją, zaangażowaniem, jakby chodziło o życie. Ile ma lat? Nie pytałem, ale ma już dorosłe dzieci. O czym marzy? O powrocie do domu. Jej dom rodzinny mieści się dokładnie siedem kilometrów od granic strefy walki (trudno to dziś nazwać linią frontu). Strzały słychać przez całą dobę. Ciągłe bombardowania, huk, eksplozje, pożary. Dom jest duży, wypieszczony. Wciąż stoi.
W Ukrainie prowadziła butik z ubraniami. Przedsiębiorcza, zamożna, chciała rozwijać swój interes. Ale musiała uciekać do Polski. Ryzyko, że trafi ich zaplątana rakieta, pocisk, albo Ruscy przełamią front i wpadną na jej podwórko jak w Buczy, było zbyt wielkie. Z całą rodziną znalazła się w Polsce. Ostatnio jej matka powiedziała dość i zażądała powrotu do domu. „Wojna, wojną, ale lepiej umrzeć na własnych śmieciach, niż patrzeć na tę mizerię na emigracji”.
Tak, nie jest źle, ale czy ludzie z długą historią...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)