Biennale di Venezia: sztuka kontra polityka
Na tegorocznym Biennale artyści zderzyli się z prezesem jego fundacji, który dopuścił do udziału kraje, jakich przywódcy są obecnie oskarżeni o zbrodnie przeciwko ludzkości przez Międzynarodowy Trybunał Karny. To Rosja i Izrael.
Pojechałam na Biennale Sztuki w Wenecji po jego otwarciu dla zwykłej publiczności. Przed wyjazdem obserwowałam medialne doniesienia z poprzedzających je dni prasowych i coraz bardziej traciłam ochotę, by uczestniczyć w politycznym konflikcie, rosnącym wokół tegorocznego Biennale.
Nie, nie mam złudzeń, że współcześnie sztuka jest enklawą wolną od ideologicznych sporów, choć nie przestaję wierzyć, że może nam pomóc znaleźć wyjście z chaosu świata, jeśli trzyma się autentycznych wartości i nie daje się wykorzystywać jako nośnik propagandowych działań; i uważam, że prestiż Biennale opiera się na talentach oraz twórczych energiach, a nie tylko rywalizacji, rynkowej manipulacji, czy, co najgorsze, legitymizowaniu agresywnych politycznych aktów bezprawia.
Dlatego nie mogłam nie zadać sobie pytania, czy jest sens jechać do Wenecji, bo przecież mimo rezygnacji jury (w końcówce przygotowań do otwarcia Biennale pięcioosobowe jury – Solange Farkas, przewodnicząca, oraz Zoe Butt, Elvira Dyangani Ose, Marta Kuzma i Giovanna Zapperi – zrezygnowało z udziału w nim i przyznania Złotych Lwów), fali protestów artystów i przedstawicieli instytucji zaangażowanych w Biennale, w dniach jego inauguracji sytuacja wyglądała na patową.
W historii Biennale Sztuki w Wenecji rezygnacja jury zdarzyła się drugi raz. Pierwszy raz miało to mijsce w 1968 r., ale wówczas...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

