Do czego Polska służy Trumpowi
Załóżmy, że działania amerykańskiego prezydenta wobec naszego kraju są wynikiem planu, a nie efektem chaosu. Czy mamy być narzędziem, za pomocą którego zmusi Ukrainę do ustępstw wobec Rosji? Albo poukłada po swojemu Europę?
Internetowy wpis prezydenta USA Donalda Trumpa z 21 maja z zapowiedzią wysłania do Polski „dodatkowych 5 tys. żołnierzy” wywołał wizerunkową licytację klasyczną dla polskiej polityki. Trump powołał się na radość z powodu wyboru Karola Nawrockiego na prezydenta jako na motyw tej decyzji. Mimo to niejeden komentator bliski stronie rządowej przekonywał, że zasługa polskiej głowy państwa jest żadna.
Premier Tusk podziękował Nawrockiemu, wymieniając go na pierwszym miejscu. Ale już jego najwierniejszy z wiernych, szef MSW Marcin Kierwiński, o prezydencie w swoim tweecie nie wspomniał. Obsypał podziękowaniami ludzi obecnej koalicji, w tym wiceministrów obrony Cezarego Tomczyka i Pawła Zalewskiego, którzy, prawda, pojechali do Waszyngtonu, ale o których istnieniu Trump zapewne nie wie i nigdy się nie dowie. Zawsze się zastanawiam, jak dochodzi do sytuacji, kiedy Donald Tusk wychodzi przed szereg, aby wypaść lepiej niż ludzie z jego obozu. To produkt spontanicznego chaosu czy świadomego podziału ról?
Zagadka dodatkowych żołnierzy
Wszystko dzieje się po rytualnej wielodniowej przepychance słownej. W jej trakcie obóz Tuska i wspierające go media żądały od Nawrockiego, żeby „coś zrobił” w sprawie zablokowanej na moment rotacji amerykańskiego kontyngentu. Ale kiedy wydaje się, że coś zrobił, a w każdym razie zadziałał samym swoim politycznym usytuowaniem, natychmiast jest pomniejszany....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
