Cierpliwość. Najcenniejsza waluta w futbolu
Arsenal zdobył pierwsze mistrzostwo Anglii w nowej erze, kiedy tytuł można zaplanować i wyliczyć. Pieniądze są potrzebne, ale trzeba wiedzieć, jak dobrze je wydać.
Kibice Arsenalu wreszcie mogą nosić swoje głowy wysoko. Mogą tańczyć i śpiewać, ubrani w czerwono-białe koszulki, tak jak robili to na ulicach Londynu, gdy okazało się, że wreszcie ich drużyna wygrała piłkarsk Premier League i nic im tego trofeum nie odbierze.
Te 22 lata, które spędzili na czekaniu na kolejne mistrzostwo, to naprawdę szmat czasu. Można się było zacząć zastanawiać, czy przypadkiem nie ciąży nad klubem jakieś fatum, czy nie wchodzą tu w grę czary. Byli blisko, byli w czołówce, ale brakowało im genu zwycięstwa.
Przez ostatnie trzy lata kończyli ligę na drugim miejscu. Rok temu odpadli w półfinale Ligi Mistrzów, walcząc z Paris Saint-Germain, którym teraz rzucą wyzwanie w decydującym starciu.
Ciągle byli blisko, ale zawsze czegoś brakowało. Zupełnie tak, jak Liverpoolowi, który na mistrzostwo czekał 30 lat i raz stracił je na ostatniej prostej, kiedy pośliznął się kapitan Steven Gerrard.
Pech czy nieudolność? Nikt nie był pewny, co tak naprawdę przeszkadzało Arsenalowi w zdobywaniu pucharów. Trzeba było poczekać aż dorośnie nowe pokolenie, które nigdy nie widziało swoich idoli z mistrzowskim trofeum w dłoniach, żeby to się wreszcie zmieniło. Zresztą, po drodze zmieniło się o wiele więcej.
Plan podboju Anglii
Do przeszłości odeszła stara Premier League, w której grano czasami na błotnistych boiskach, a warto...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
