Polska – Ukraina. Skrucha i przebaczenie
Są narody, które przelały wzajemnie zbyt dużo krwi, aby można było uczciwie te krzywdy bilansować. Porównywanie liczb zabitych nigdy nie doprowadziło do pojednania – i tym razem też nas nie doprowadzi. Trzeba zająć się leczeniem samego bólu, a na to receptą jest zawsze jedno i to samo lekarstwo.
Ta fotografia nie pozostawia obojętnym. W wiejskim ogródku, na tle krzywego płotu i drewnianej wygódki, zasiedli naprzeciw siebie oficerowie dwóch wrogich armii. Oddzielają ich blaty prymitywnych biurek, ściągniętych tu naprędce z jakiegoś urzędu gminy, ale to, co dzieli ich najbardziej, widoczne jest na ich twarzach. A one są tragiczne. Tak, tragiczne, brak mi lepszego, odartego z patosu określenia. Jednych i drugich dzieli potok rozlanej krwi, także tej niewinnej, bo krwi kobiet, dzieci i starców. Tu nie ma dobrych i złych. Wyście to zrobili nam, my – wam. Nie będzie bruderszaftów.
A przecież dobrze rozumiemy, że nie ma innej drogi niż rozmowa. Właśnie teraz, po tylu straconych, zamordowanych okazjach. Doszliśmy do krawędzi, za którą jest tylko przepaść. Jedni i drudzy spojrzeliśmy w jej głąb – i postanowiliśmy się odwrócić.
Broń nie powinna wyprzedzać myśli
21 maja 1945 r. w małej, nieistniejącej dziś wiosce na południowym skraju Puszczy Solskiej, wówczas etnicznym pograniczu polsko-ukraińskim, przedstawiciele zamojskiej Armii Krajowej – formalnie rozwiązanej, lecz nadal walczącej – spotkali się z delegatami Ukraińskiej Armii Powstańczej, UPA. Porozumienie tam zawarte skierowane było przeciw wspólnemu wrogowi: Sowietom i ich komunistycznym podwładnym. Na Zamojszczyźnie nie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)