Mściciel bez wartości
„Przemienienie” pokazuje, że Twardoch potrafi z gatunkowego, esbeckiego kryminału uczynić narzędzie do zadawania poważnych pytań o naturę władzy, spisków, tożsamość i ludzkie motywacje.
Lektura „Przemienienia” Szczepana Twardocha w 2026 r. jest czymś zaskakującym. Powieść ta powstała w bardzo konkretnym momencie w Polsce – została napisana w 2007 r., a wydana w kolejnym. Ówczesna Polska miała określone problemy. Dziś, z zupełnie innych powodów niż w momencie wydania, dzieło okazuje się zaskakująco aktualne. Śląski pisarz stworzył bardzo zawiłą i wielopiętrową fabułę, której pewne elementy dzisiaj nabierają znaczenia zarówno dla Polski, jak i dla całego świata zachodniego. W tym kontekście wznowienie książki jest dobrym powodem do jej lektury – dla niektórych być może ponownej po latach.
Obserwacja ta może wydawać się zaskakująca, gdy spojrzymy na gatunek „Przemienienia”. Powieść jest bowiem kryminałem, a do pewnego stopnia esbecką opowieścią o działaniu Służby Bezpieczeństwa w 1985 r. Autor ukazuje kulisy pracy esbeków i ich inwigilację Kościoła katolickiego. Dzieło ma w sobie dużo z thrillera. Trzyma w napięciu, a czytelnik śledzi losy młodego agenta Antoniego Szarzyńskiego, który otrzymuje misję rekrutacji katolickiego duchownego oraz późniejszej inwigilacji Kościoła na Śląsku.
Dziś motyw działalności tajnych służb PRL nie wydaje się już tak ważny społecznie. Inaczej jednak było, gdy Twardoch pisał swoje dzieło. W ówczesnej Polsce toczyła się...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)