Tabor wędruje na północ
Zapisujecie na wyjazd do Finlandii? - pytają Cyganie, widząc moje pióro i kartkę papieru. - Zapiszcie i nas.
Tabor wędruje na północ
Domy bez okien, podłóg, ogrzewania i sanitariatów, umazane w błocie i brudzie - to coraz częstszy widok na obrzeżach małych, słowackich miasteczek
ANDRZEJ NIEWIADOWSKI
ANDRZEJ NIEWIADOWSKI
z Bratysławy
Światło latarki wyłuskuje z mroku schyloną postać. - Jest tam - mruczy mój towarzysz przykucnięty w bruździe. - Biegiem! - Czarna ziemia osuwa się spod nóg i oblepia buty. "Postać" też już nas dostrzegła. Rzuca worek i podrywa się do ucieczki. Dopada granicy lasu. Kilka wyrwanych z korzeniami krzaków znaczy ślad jego nocnej wyprawy. - A niech to szlag! Przecież te ziemniaki mogły by jeszcze rosnąć co najmniej miesiąc... - żali się gospodarz.
Spisz. Mała wioska Smiżany. Biorę udział w nocnym patrolu chłopów, którzy próbują przeszkodzić Cyganom w kradzieży ziemniaków. Ludzie są zdeterminowani. W rękach grabie i widły. - Kradną co noc. Kiedy zajdziemy z jednej strony, przychodzą z drugiej - wyrzekają rolnicy.
W Smiżanach, podobnie jak w wielu innych wioskach na Spiszu, chłopi zorganizowali nocną straż, ale niewiele to pomogło. - Na jednym końcu pola Cyganie...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
