Pułkownik znacznie ograniczony
Pijany oficer zabił człowieka na drodze. Niewykluczone, że spotka go za to symboliczna kara
Pułkownik znacznie ograniczony
Można głośno zapytać, dlaczego
Tomasz Łaniec nie chce się pogodzić z opiniami psychiatrów o zdrowiu oskarżonego. Zbiera materiały o podobnych procesach, opisał całą historię w Internecie, czeka na kolejną rozprawę.
JAKUB OSTAŁOWSKI
MICHAŁ MAJEWSKI
Ludzie w Dęblinie widzą, jak chory na padaczkę pułkownik emeryt jeździ po mieście swoim czerwonym autem. A przed trzynastoma miesiącami kompletnie pijany zabił tym samochodem swojego znajomego, wykładowcę dęblińskiej Szkoły Orląt.
Pani Łaniec, kierowniczka kasyna w Dęblinie, zadzwoniła do swojego dorosłego dziecka, żeby się poskarżyć na męża. To nie było nic nadzwyczajnego. Po prostu spóźniał się chwilkę. Tomek, który był w Warszawie, objechał mamę z góry na dół za takie czarnowidztwo i kazał cierpliwie czekać na tatę, który miał przywieźć mrożonki z Horteksu do kasyna. Niedługo po tej rozmowie zadzwoniła z kasyna koleżanka mamy. Powiedziała Tomkowi, żeby przyjeżdżał do Dęblina, bo tata miał wypadek. Powiedziała jeszcze, żeby jechał spokojnie i po drodze zabrał księdza.
Wypadek
Cała historia zdarzyła się w słoneczne wrześniowe popołudnie zeszłego roku, nie więcej niż dwieście...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
