Historyczność w codzienności
Historyczność w codzienności
Tyle złego słyszy się o włodarzach Warszawy, że staje się to nudne. Chciałbym więc teraz pochwalić rządzących miastem. Niedawno na budynkach zaczęły pojawiać się szklane tablice z krótką historią danego miejsca czy budynku. Jest to wspaniała inicjatywa; wreszcie mury zaczynają do nas przemawiać; poznajemy historię, zaczyna się nowe życie miasta. Dzięki historii staje się bliższe, "swoje", żywe. Jest to szczególnie ważne w takim mieście jak Warszawa, gdzie rodowici warszawiacy zginęli w powstaniu i większość ludzi (ze mną włącznie) jest elementem napływowym z mglistym pojęciem o historii codziennie odwiedzanych miejsc. Jednak założę się, że większość osób nawet nie spostrzegła tablic, może więc wzmianka o nich pobudzi przechodniów do rozglądania się, do zobaczenia czegoś oprócz reklam. Może pojmiemy wreszcie, że podróże, nawet tylko po Warszawie, mogą kształcić - trzeba mieć jedynie odrobinę dobrej woli.
Marek Kiliszek