Czeczeni mają swój honor
Czeczeni mają swój honor
Cała wioska się tu zeszła. Także mieszkańcy sąsiednich wsi: przyjechali samochodami i autostopem albo przyszli pieszo, drogami wśród gór. W ciszy patrzą na mężczyznę kopiącego grób. Grudki ziemi spadają na złożone obok zwłoki Szasika Muradża. Szasik leży na gołej ziemi, nie okryty żadnym całunem.
Jeden ze starców wygłasza mowę pożegnalną. Opowiada o rodzącej się legendzie czeczeńskiego bohatera. Podobno Szasik sam jeden uszkodził dziesięć rosyjskich czołgów, zanim snajper strzelił mu w plecy. Za jego heroizm należy się Szasikowi bardzo rzadko przyznawane prawo...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)