Walizki pod drzwiami
Walizki pod drzwiami
(C) AFP
PAWEŁ WILKOWICZ
Z GELSENKIRCHEN
Dla wielu piłkarzy AS Monaco i FC Porto wczorajszy finał Ligi Mistrzów (zakończył się późnym wieczorem) był nie tylko najważniejszym meczem w karierze, ale również symbolicznym pożegnaniem z dotychczasowym miejscem pracy. Najbogatsze europejskie kluby już czekają w kolejce, by wykupić z obu zespołów to, co najlepsze.
Nie wiadomo, czy tegoroczne sukcesy Monaco i Porto byłyby możliwe, gdyby nie kryzys finansowy, który dotknął futbol w ostatnich sezonach. Poza Chelsea trudno dziś o kluby, które mogłyby pozwolić sobie na hurtowe kupowanie piłkarzy, co jeszcze kilka lat temu było normą. Nawet Real Madryt, dla którego transfery są działalnością bardziej marketingową niż piłkarską, ograniczał się ostatnio do jednego wielkiego zakupu przed każdym sezonem.
Cienkie portfele
W takich warunkach trener Porto Jose Mourinho mógł przez dwa i pół roku spokojnie budować silną drużynę. Po zdobyciu przez nią w ubiegłym sezonie Pucharu UEFA zachwycano się Deco, Nuno Valente, Derleiem, ale żaden z bogatych klubów nie był jeszcze wystarczająco przekonany do ich talentu, by sięgnąć po portfel. Z najlepszych piłkarzy...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta