źródło: Nieznane
Ameryka i Rosja uzgodniły współpracę w sprawach nuklearnych, ale nie wiadomo czy zgodziły się również w kwestii innych zasad życia międzynarodowego O kogo Ameryka się nie upomni Od końca lat 80. spotkania przywódców Rosji i Ameryki bywały mniej lub bardziej udane, ich temperatura raz się podnosiła, innym razem spadała, ale na ogół towarzyszyła im nadzieja - Rosja, okrężnymi drogami, potykając się, nie bez wahań i obaw, zbliża się jednak w kierunku modelu zachodniego. Tę nadzieję obudził Michaił Gorbaczow, podtrzymał ją Borys Jelcyn. A co z Władimirem Putinem? Kiedy George W. Bush spojrzał mu w oczy podczas pierwszego spotkania, zobaczył w nich szczerość i dobrą wolę. Amerykański przywódca uznał to za wystarczający powód, aby wierzyć, że silna Rosja, którą chce stworzyć Putin, będzie demokratyczna i otwarta, a także skłonna do współpracy z Ameryką. Jadąc na spotkanie w Bratysławie, trzynaste w historii osobistych kontaktów obu mężów stanu, Bush był znacznie bardziej sceptyczny, w każdym razie co do demokratycznego kursu Rosji. Dał temu wyraz w Brukseli, niepokojąc się o wewnętrzną ewolucję państwa rządzonego przez prezydenta Putina.
Rosja silna jak rzadko
Nawet gdyby George W. Bush chciał "poruszyć" Putina w kierunku demokracji, brakowało mu "punktu podparcia". Rosja od 15 lat nigdy nie była tak odporna na zewnętrzne naciski...