Bezstroność czy neutralność
Bezstroność czy neutralność
Wojciech Sadurski
"Co tkwi w słowie? " -- pytał Szekspir ("Romeo i Julia", tłumaczenie moje -- W. S. ) i zapewniał, że róża pachnie tak samo, niezależnie od tego, jak ją nazwiemy. Ale prawnicy i politycy wiedzą, że od wyboru odpowiedniego słowa zależeć może bardzo wiele. Jednakże potoczni obserwatorzy, którzy kierują się głównie zdrowym rozsądkiem, z pewnym rozbawieniem odnosili się do polemiki na temat, czy konstytucyjny zapis o stosunkach między Kościołem a państwem mówić ma o "neutralności" czy "bezstronności".
Jak wiadomo, w odpowiedzi na propozycję (wysuwaną m. in. przez SLD i UP, a krytykowaną przez Kościół) , by nowa konstytucja proklamowała neutralność światopoglądową i religijną władz publicznych, Tadeusz Mazowiecki wysunął formułę "bezstronności", która -- jak się wydaje -- ma poparcie Episkopatu. Przyjęty przez Komisję Konstytucyjną projekt stwierdza: "Władze państwowe w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, gwarantując swobodę ich wyrażania w życiu publicznym".
Jako kompromis między "neutralnością" a brakiem jakiejkolwiek formuły, określającej charakter rozdziału Kościoła od państwa, zasada religijnej bezstronności władz państwowych może wielu...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)