Zapomniani wojownicy
Dopóki istniał komunizm i nie było u nas zawodowego boksu, amatorzy wypełniali lukę. Dziś bokser w kasku to anonimowy i ubogi krewny zawodowca.
Dziesięć lat temu w Berlinie Robert Ciba i Tomasz Borowski walczyli o złote medale mistrzostw świata. Pierwszy po wspaniałym pojedynku przegrał nieznacznie ze znakomitym Rosjaninem Raimkułem Małachbekowem, a drugi uległ dwukrotnemu mistrzowi olimpijskiemu, Kubańczykowi Arielowi Hernandezowi. Tamte mistrzostwa obszernie pokazywała TVP, oglądalność była znacząca, a boks amatorski m.in. dzięki tym transmisjom przeżywał krótkotrwały renesans. Były to już czasy, gdy sędziowano za pomocą elektronicznych maszynek, a pięściarze walczyli obowiązkowo w kaskach. Dziś to...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)