„Zielona wyspa” czy domek z kart
Igor Ostachowicz, były doradca premiera Tuska, jest dziś jedynym w Polsce autorem znającym kulisy polityki, który może o sobie mówić per „pisarz". Ale może pojawią się następni? Przykłady z Zachodu pokazują, że tacy twórcy mają szanse na wielką karierę.
Ten, kto by oczekiwał, że trzecia w dorobku powieść Igora Ostachowicza przyniesie jakąś tajemną wiedzę na temat kulisów sprawowania władzy, mocno się rozczaruje. Tytuł jest bardzo mylący. „Zielona wyspa", określenie, w którym ludzie zainteresowani polityką słusznie mogą się dopatrywać aluzji do jednego ze sprytnych marketingowych grepsów byłego premiera (Polska była „zieloną wyspą" gospodarczego wzrostu na tle zniżkującej Europy), to opowieść o czymś zupełnie innym. Trochę jak w „Ostatnim dniu lata" Tadeusza Konwickiego: jest on, ona, plaża i skomplikowana gra między dwojgiem samotnych ludzi. Ale czasy trochę się zmieniły, więc na bezludną wyspę bohaterkę dostarcza helikopter, a samotne dwa tygodnie ma spędzić w pięknym domu o szklanych ścianach.
Do tego Magda (a może Sylwia, bo nawet imienia bohaterki nie możemy być pewni) jest żoną bogatego biznesmena: to on wysłał ją na samotny wypoczynek. Choć w efekcie wyjazd okazuje się nie do końca samotny. Jako że niespodziewanie na wyspie pojawia się on – Jarek, mężczyzna, który nie wiadomo w jaki sposób się tam znalazł i po co przybył. Między dwojgiem nawiązuje się wielopoziomowa gra: przyciągają się, odpychają, raz zachowują się jak znudzeni sobą małżonkowie, innym razem jak przelotni kochankowie, zadają sobie ból, prowadzą zasadnicze rozmowy. Słowem, przydarza im się niemal wszystko, co przydarzyć się może między dwojgiem ludzi,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta