Donald Tusk i wojak Szwejk
Trzeba to powiedzieć wprost, bo żadne zaklęcia tego nie zmienią. Widać już, że Ukraina tej wojny nie wygra. A jeśli nie wygra, to znaczy, że przegra.
Wachmistrz żandarmerii Flanderka, jeden z drugoplanowych bohaterów „Przygód dobrego wojaka Szwejka”, zapisał się w historii swoim stosunkiem do austriackiej biurokracji. Był on dokładnie taki, o jaki podejrzewamy Czechów, po lekturze genialnej powieści Haška. Z jednej strony teoretycznie stosował się do licznych okólników, z drugiej w dokumentach uprawiał literacką fikcję. I tak np. jako konfidenta zatrudnił wioskowego głupka, za którego sam pobierał wynagrodzenie. W każdej zaś ankiecie na temat obywatelskich postaw wpisywał 1a. Trzeba państwu wiedzieć, że to najwyższy z najwyższych stopni „lojalności i wierności względem monarchii”. Podczas gdy IVa to była „zdrada stanu i stryczek”. Nie muszę chyba wyjaśniać, że...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)