Zatroskany narcyzm
Czy da się dziś jeszcze napisać powieść drogi, w której wędrówka prowadzi przed siebie, w przestrzeń, do ludzi? Czy też podróżować można już tylko w głąb swojej psychiki?
To książka drażniąca i niewygodna. Irytująco wciągająca i mimo miękkiego, czasem kołyszącego liryzmu trochę kanciasta. Można się parę razy przez te prawie pół tysiąca stron potknąć o liczbę wątków i psychologicznych supłów. A jest tutaj wszystko: trauma, małżeński kryzys, samobójstwo, dysfunkcyjni rodzice i jakby tego było mało, jeszcze amerykańska pustka sytego życia na przedmieściach z wielkim projektem artystycznym w tle.
Ale taka chyba też jest Miranda July: cała splątana z neuroz, ekstremalnie wrażliwa, bezwzględna, ale bardzo subtelna, dzika i czuła. I po raz kolejny przesuwa granice autofikcji – July robi tą książką krok...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
