Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Tym razem Mongolia

07 czerwca 2025 | Plus Minus | Bogusław Chrabota

Rosja, choć wciąż dostarcza benzynę i energię, nie ma dla Mongołów oferty. Komercyjnie już wygrały Chiny. Za chwilę wchłoną całe tutejsze społeczeństwo.

Widzieliście Mongolię? Jeśli nie, to wiedzcie, że są one dwie, jak dwie strony monety. Dwa oblicza Janusa. Pierwszą jest wielkie miasto, z którego zaczyna się podróż, inaczej niemal nie można. To Ulaanbaatar, niegdyś z sowiecka zwane Ułan Bator. Dziś używanie tej starej nazwy Mongołowie uznają za despekt. Ale i tu, jak niemal we wszystkim, co dotyczy tego kraju, nie ma konsekwencji. Dzisiejsze Ulaanbaatar to wciąż „Czerwony bohater”, bo tak się tłumaczy mongolską nazwę, a nie dawna, przedrewolucyjna Urga. Trudno miastu oderwać się od sowieckich korzeni, tak jak trudno wyplenić w Mongołach miłość do Rosjan. Rosjan, których komunistyczna władza stała za wymordowaniem w latach 30. ubiegłego wieku jednej szóstej niespełna milionowego wówczas narodu.

Jest więc jedno oblicze janusowe Mongolii; wielkie, przeludnione, niemal 2-milionowe miasto, o którym mówi się, że to przyszły Dubaj stepów centralnej Azji. Przyszły, bo dzisiejsza stolica to wciąż głównie żywioł sowieckiej mizerii. Blokowiska z lat 60. i 70., do których spędzono nomadów,...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 13195

Wydanie: 13195

Zamów abonament