Zostawcie dzieci osób publicznych w spokoju
Jest mi smutno. Smutno, bo widzę radosne dziecko, które zostało brutalnie zaatakowane. A z rozmów z własnymi dziećmi wiem, co dla potomstwa osób publicznych (nie porównuję się, ale pewne doświadczenie w odbieraniu ataków mam) wynika z takich wylewów hejtu.
Zacznę od słów mojej córki. Dorosłej, mądrej i empatycznej osoby, która zgodziła się na to, by jej słowa zacytować. Nie podaję jej danych, bo prowadzi własne, osobne i dobre życie, a ja nie chcę, by ktokolwiek ją atakował. Ona cenę za moje zaangażowanie już zapłaciła, a ja dowiedziałem się o tym wiele lat później. Ale jej słowa pokazują doświadczenie młodej osoby, która spotyka się z hejtem wobec jej rodziców.
„…byłam w czwartej klasie podstawówki, gdy dostałam pierwszego smartfona. Miałam 11 lat, kiedy po raz pierwszy przeczytałam (w nocy, mama i tata już dawno spali), że ludzie, którzy nie zgadzają się z moim ojcem, życzą mi i moim siostrom gwałtu i różnych...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)