Znowu wszyscy głosowali przeciw
Z jakiegoś powodu wszystkie porażki III Rzeczypospolitej mają twarz Donalda Tuska, a nie Jarosława Kaczyńskiego, który ją w równym stopniu tworzył.
Minęli się na planie drugiej części „Ojca chrzestnego”, ale nigdy nie zagrali w jednej scenie. Napisał ją dla nich dopiero Michael Mann: w „Gorączce” (1995) Al Pacino i Robert De Niro wreszcie się spotkali, a ich dialog przeszedł do historii kina. To było starcie tytanów. Sprawiło im wyraźną radość. Bohaterowie, w których się wcielają, darzą się szacunkiem, choć jeden jest porucznikiem policji (Al Pacino), a drugi złodziejem (Rober De Niro). Piją kawę, rozmawiają o życiu, pracy i „pracy”, i kto kogo pierwszy dorwie. Blask w oczach De Niro, kąciki ust Ala Pacino – uczta. Mann wyobraził sobie to spotkanie. Trudno wyobrazić sobie, że przy tym samym stoliku w przydrożnym barze siadają dziś Donald Tusk i Jarosław Kaczyński, choć wcześniej przecież grali wspólne sceny.
– Wiesz co nas różni? To, że mam dość czasu – mówi Neil McCauley (Robert De Niro). – Dość czasu, by zrobić to, co zaplanowałeś? – pyta Vincent Hanna (Al Pacino). – Tak.
Po wyborach prezydenckich wiemy, że to prezes PiS ma więcej czasu.
Spełniona obietnica
Jarosław Kaczyński znów wygrał z Donaldem Tuskiem: może i założył dwa różne buty, ale stworzył właśnie czwartego prezydenta. I albo wie coś o Polakach, czego inni nie wiedzą, albo ma szczęście. Kolejne decyzje prezesa PiS są często tłumaczone tym, że gra w szachy...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
