Może już dość?
Zakończona właśnie kampania wyborcza toczyła się wokół kwestii aktualnych 10, 20 czy 30 lat temu. A gdzie pytania o jutro – AI, energetykę przyszłości, świat, w którym będą żyć nasze dzieci?
W piątkowe popołudnie przed wyborami, gdy wracałem do domu ze spotkania z pięcioma ambasadorami zaprzyjaźnionych państw, którym starałem się wytłumaczyć osie podziałów i tematy polityczne kampanii, po raz pierwszy miałem przeczucie, że coś jest nie tak. Jechałem rowerem przez most Południowy i patrzyłem na Wisłę, na jej brzegi, które na wyścigi chciały się zazielenić, jakby próbowały jak najszybciej przyswoić trochę światła słonecznego, zamienić je na energię do życia, na tkankę ożywioną. Dwugodzinna dyskusja, którą chwilę wcześniej prowadziłem, była zupełnie wyabstrahowana od tego, na co właśnie patrzyłem. A właściwie od tego, co ten widok symbolizował.
Owo przeczucie skonkretyzowało się w niedzielę, gdy jeszcze przed redakcyjnym dyżurem poszedłem do komisji wyborczej. Stanąłem jak wryty, patrząc na kartkę wyborczą, choć przecież od dwóch tygodni wiedziałem, co na niej zobaczę. Dopiero w chwili, gdy miałem przed sobą ten tak bardzo ważny kawałek papieru opatrzony dwiema urzędowymi pieczęciami, uderzyło mnie pytanie jakby z innego świata: jak oni mogli? Jak śmieli postawić mnie przed takim wyborem? Okazało się, że część mojej wyobraźni...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)