Niepotrzebna śmierć wilka
Nie brakuje głosów, że wilków w Polsce jest za dużo. Może dlatego myśliwi strzelają do nich mimo zakazu, a rząd zgodził się chronić je trochę mniej.
Lego zamarł w bezruchu wieczorem. Było to zachowanie nietypowe, bo zwykle o tej porze polował, zwłaszcza że do wykarmienia miał szczeniaki, które niedawno przyszły na świat. Brak ruchu nie uszedł uwadze pracowników naukowych z Katedry Ekologii i Zoologii Kręgowców Uniwersytetu Gdańskiego, którzy kilka miesięcy wcześniej założyli mu obrożę telemetryczną. To dzięki niej mogli śledzili niemal każdy jego krok.
Kiedy naukowcy ruszyli w las, by sprawdzić, co dzieje się z wilkiem, znaleźli go martwego. Ślad po kuli nie pozostawiał żadnych wątpliwości – zwierzę zostało zastrzelone. Ponieważ wilki są w Polsce pod ścisłą ochroną, zawiadomili prokuraturę. Ta wszczęła śledztwo.
Trzy dni później do zastrzelenia wilka przyznał się myśliwy. Nie byle jaki, bo łowczy koła łowieckiego, którego myśliwi wybierają co cztery lata i który odpowiada za prowadzenie gospodarki łowieckiej na terenie swojego obwodu. Policjantom tłumaczył, że strzelał w nocy i w ciemności pomylił wilka z lisem.
Pracownicy naukowi gdańskiego uniwersytetu przyjęli jego słowa z niedowierzaniem. Po pierwsze, dlatego że pomylić wilka z lisem może dziecko, a nie doświadczony myśliwy. A po drugie, bo tak się złożyło, że wszystkie osoby skazane do tej pory za nielegalny odstrzał wilka w Polsce to członkowie związków łowieckich,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
