Teraz pocieszam się, że to jest autyzm
Neuroróżnorodność pozwala mi wypluwać z siebie dobre książki. To, że nie jestem doceniona tak, jak bym chciała, to już inna sprawa.Rozmowa z prof. dr hab. Joanną Jurewicz, indolożką i pisarką
Co pani wiedziała o autyzmie, zanim w ogóle ten temat zaczął pani dotyczyć?
Nic. To znaczy wiedziałam tyle, ile się wiedziało z filmu „Rain Man” z Dustinem Hoffmanem. On grał tam jednak człowieka głęboko autystycznego... Geniusza, ale w pewnym sensie też upośledzonego..
I może dlatego w naszej świadomości autyzm prawie zawsze kojarzy się z chorobą.
Tak. I właśnie z takimi widocznymi zaburzeniami. Jeżeli ktoś funkcjonuje w miarę normalnie, ludzie nie wnikają, jakim kosztem to w miarę normalne funkcjonowanie się odbywa i trudno im uwierzyć, że ktoś obok nich jest osobą z autyzmem. Słyszę: nie, niemożliwe, ty nie masz żadnego autyzmu. I przytaczają mi przykłady znanych sobie osób: „moja siostrzenica straszliwie zaburzona, no, ona to ma autyzm. Ale nie ty. Co wymyślasz? Tak, wymyślasz”. Czasami wręcz się boję, że w którymś momencie sama zwątpię w tę diagnozę. Nie wiem, jakie oni znajdują powody, dla których ja miałabym mówić o tym autyzmie, nie mając go.
Zapytała ich pani o to kiedykolwiek?
Nie. A właśnie może warto byłoby zapytać. Oni często są przekonani, że wiedzą lepiej niż psychiatrzy. Każdy się zna w Polsce na autyzmie jak na piłce nożnej. Moja przyjaciółka z dzieciństwa, bardzo serdeczna, mówi mi: „Nie mogłabym się...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)