Dom Hermana
– Ale ten dokument jest po arabsku. – A w jakim ma być języku?Dedykuję Arturowi Beckerowi
Herman obudził się o poranku z głębokiego snu. Śniła mu się młodość. Jakiś mecz w telewizji, który oglądał z kolegami. Karl-Heinz Rummenigge podawał do Gerda Müllera. Precyzyjne podanie. Strzał i oczywiście gol. Stadion oszalał i właśnie to go zbudziło. Otworzył oczy, spojrzał na telefon. Godzina siódma piętnaście. A więc jest jeszcze chwila, żeby poleniuchować. Machinalnie sięgnął po gazetę, zanim przypomniał sobie, że od kilku miesięcy jego ulubiony dziennik już nie wychodzi. Przez ostatnie 40 lat co rano sięgał na szafkę nocną, by doczytać wczorajszą gazetę, ale tym razem jej nie było. Cóż, nowoczesność.
W miasteczku nie było już żadnej niemieckojęzycznej gazety, nawet reklamówek w Aldi. Za to wszędzie walały się ulotki w języku arabskim. Nie, to nie dla niego, nie nauczy się już arabskiego. Jest za stary.
Ok, trzeba do pracy – leniwie zwlókł się z łóżka, poczłapał do łazienki. Spojrzał w lustro. Sześć dziesiątków lat miał za sobą. Podkrążone oczy i ledwie kilka kęp włosów na łysej głowie. Umył zęby, ogolił się, włożył spodnie i marynarkę, a w przedpokoju lakierki. Czas do pracy… Już miał naciskać klamkę, kiedy w panice zorientował się, jaki to dzień. Zaraz, zaraz. Czy to aby nie piątek? Tak. Piątek 8 stycznia. No tak, od nowego roku dzień wolny od pracy. Urzędy, biura są zamknięte. Także Bundesagentur für Arbeit, w którym pracował. Pal licho,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)