Nędza trumpizmu
Wbrew właściwym Trumpowi uzurpacjom jego kraj wcale nie jest „większy, lepszy, bogatszy i silniejszy niż kiedykolwiek”. Jest coraz gorszy. Niestety, to nie tylko jego zmartwienie, bo szkodnictwo polityki Trumpa rozlewa się po świecie.
Make America Great Again!”, krzyczał Donald Trump 20 stycznia ubiegłego roku w Kongresie w chwili zaprzysiężenia na 47. prezydenta Stanów Zjednoczonych, jakby to już nie był dostatecznie potężny kraj. Minął rok, miesiąc i tydzień i w tymże Kongresie, wygłaszając orędzie o stanie państwa, deklaruje on „amerykański przełom wieku”, oświadczając, że „Nasz kraj wrócił – większy, lepszy, bogatszy i silniejszy niż kiedykolwiek”. Zdaniem Trumpa 2.0 „Demokraci niszczą ten kraj, ale zatrzymaliśmy ich w ostatniej chwili”. Czyżby?
Retoryka debat politycznych toczących się w rozmaitych demokratycznych państwach bywa zawzięta, ktoś przeto może powiedzieć: nic nowego pod słońcem. Przecież w naszej Polsce też jedni kraj zrujnowali, a drudzy uczynili z niego 20. potęgę gospodarczą świata, jedni wysługują się Niemcom, inni Rosji… Jednakże nad wystąpieniem amerykańskiego prezydenta nie można przejść obojętnie. Mamy dosyć własnych zmartwień, więc nie naszą sprawą jest troska o losy już blisko 350-milionowej ludności USA, ale to, co mówi i czyni ich przywódca, ma daleko idące konsekwencje dla bez mała całego świata. Dla kultury i nauki, a zwłaszcza dla stosunków politycznych i ekonomicznych oraz dla środowiska naturalnego i sprawy wojny i pokoju.
Miłośnik pokoju z bombami
Prezydent Trump...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
