Ostatnie przygotowania do pokoju
Wiele wskazuje na to, że negocjacje między USA i Iranem w Islamabadzie lada moment mogłyby się rozpocząć. Irańczycy nawet usłyszeli „dziękuję” od Donalda Trumpa. Ale potem atmosfera się popsuła. Obie strony stawiają warunki.
Mediatorzy z Pakistanu, premier Shehbaz Sharif i dowódca armii Asim Munir, mają ręce pełne roboty. Szef pakistańskiego rządu co chwilę prowadzi jakieś rozmowy, od czwartku do soboty był w tureckiej Antalii, gdzie odbywało się forum dyplomatyczne (ADF) z udziałem wielu ważnych polityków i dyplomatów nie tylko z regionu. Mały symbol tego zapracowania obserwowałem w piątek po południu w centrum, gdzie odbywa się ADF. Gdy Shehbaz Sharif przechodził z jednego spotkania na drugie, szybko ominął ochronę, by chwycić ciasteczko.
Anas Malik z pakistańskiego kanału Asia One, który towarzyszył premierowi, podkreślał w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że zaangażowanie w mediacje ze strony zarówno rządu, jak i wpływowej armii odbywa się „w harmonii”. Co kiedyś nie było w tym kraju normą. Marszałek polny Asim Munir spędził w Iranie aż trzy dni, od środy do piątku. W zależności od rozmówcy – a byli nimi wszyscy główni gracze – zmieniał ubrania: raz w mundurze, raz w garniturze i krawacie, raz w garniturze i bez krawata (tak się noszą Irańczycy). Wbrew spekulacjom Asim Munir nie poleciał po odwiedzeniu Teheranu do Waszyngtonu. Może nie jest to już potrzebne?
W każdym razie Islamabad, gdzie w zeszły weekend odbyły się pierwsze historyczne negocjacje między USA...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
