Gianni, sprzedawca marzeń
Po mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku zadowoleni mogą być Donald Trump, Gianni Infantino, wielkie korporacje, małe narody, Vozinha. Ale najbardziej cieszą się księgowi FIFA.
Lepiej, żeby nikt nie robił wyborów na prezydenta świata, bo jeszcze mógłby wygrać Gianni Infantino. Ten człowiek, chociaż od lat żyje dużo powyżej średniej statystycznej, by nie powiedzieć, że pławi się w luksusach, to jednak nadal ma niesamowite wyczucie i potrafi dać zwykłym ludziom to, czego naprawdę chcą. Tworzy scenę, na której buzują niezapomniane emocje, o których można godzinami rozmawiać i które można wspólnie przeżywać w coraz bardziej podzielonym i niebezpiecznym świecie.
Chleba to on nie da, raczej zabierze, bo ceny biletów na mecze tegorocznego mundialu poszybowały w niebo, ale jeśli chodzi o igrzyska, to dostarczy je na najwyższym poziomie. Wie, że o chleb nie musi się martwić, to jest zmartwienie lokalnych, krajowych polityków, do których z pretensjami zwrócą się obywatele. Od Infantino oczekuje się, że mundial będzie dobrze zorganizowany, kibice dostaną emocje, a piłkarze stworzą wspaniałe widowiska.
Co z tego, że najwięksi gwiazdorzy przyjechali na turniej zmęczeni i momentami biegali po boisku w zwolnionym tempie. W niektórych meczach starali się lekko odpocząć, zwłaszcza jeśli rywal nie był zbyt renomowany i teoretycznie wystarczała im do zwycięstwa sama różnica w umiejętnościach.
Jeśli w takim meczu wielkim powinęła się noga, to tym lepiej dla opowieści. Było o czym dyskutować, co pokazywać i na czym zarabiać,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
