Achilles i Odyseusz
Trochę się boję filmu Nolana, bo może zniszczyć piękną baśń, która towarzyszy mi przez całe życie.
Film Christophera Nolana wyzwolił dawne fascynacje i emocje. Chłonę każdą recenzję, każdą z licznych dyskusji o tym dziele i chociaż go jeszcze nie widziałem, już zdążył mi zafundować sentymentalny powrót do jednej z najpiękniejszych przygód dzieciństwa, jakimi były podróże w homeryckim uniwersum Iliady i Odysei. Zachłysnąłem się tym światem jako siedmio-, może ośmiolatek. Mój ojciec uwielbiał historię, więc miał biblioteczkę pełną podręczników, skryptów akademickich i książek o historii. Wykradałem je po cichu i czytałem ukryty pod stołem w dużym pokoju naszego nowohuckiego mieszkania. Dlaczego właśnie tam? Sam nie wiem. Miejsce wydawało mi się dobrym schronieniem, blat stołu chronił przed oczyma dorosłych, na dodatek stał koło wielkiego okna, które darowało promienie jasnego światła.
W takim oto anturażu zapoznawałem się z dziejami starożytnej Grecji, czytałem o wojnie peloponeskiej, azjatyckiej wyprawie Aleksandra, studiowałem dokonania starożytnego Rzymu, najpierw republiki, potem cesarstwa, by zatrzymać się w swojej pasji poznawania historii na wczesnym średniowieczu. Był ten moment wtedy dla...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)