Jaka Polska w nowym „Ranczu”
Po długiej przerwie wraca chyba najpopularniejszy serial III RP. W przeszłości pokazywał prowincjonalnych Polaków jako pełnych wad, a przecież jakoś tam naszych. W obrazie społeczeństwa był tam rodzaj symetryzmu. Czy w czasie zaostrzonych podziałów da się ciągnąć taką opowieść?
Powrót na ekrany po 10 latach przerwy serialu „Ranczo” to bez wątpienia ważne popkulturowe zdarzenie. Emisja podobno w grudniu, a plotki zza kulis filmowego planu elektryzują publikę. To chyba najpopularniejszy serial III RP, budujący nieporównywalną z niczym więź potężnej widowni z bohaterami i opowiadanymi historiami.
Zarazem znam sporo osób, które nie widziały żadnego odcinka (choć było 10 sezonów). Wielu z nich uznaje „Ranczo” za przejaw niższej kultury i gorszych gustów. Ja się z tym akurat nie zgadzam.
Dla TVP to wielka szansa na masowy poklask. Telewizja publiczna, gdy chodzi o własne fabuły, nie miała ostatnio dobrej passy. Jeszcze seriale zamówione przez poprzednie prawicowe kierownictwo nie przynosiły wstydu – choćby „Zatoka szpiegów” osadzona w realiach II wojny światowej sensacyjna opowieść o niemieckim oficerze, który przeszedł na stronę aliantów. Ale już „Wojna zastępcza”, serial opowiadający o agentach polskiego wywiadu zmagających się w latach 90. z rosyjskimi służbami, była raczej porażką – pomimo dobrej obsady. Mariusz Furmanek uznał scenariusz za plagiat dokonany kosztem jego książki, pojawiły się też zarzuty o rażące błędy historyczne i chaotyczną fabułę.
Oglądalność ostatnich odcinków „Zatoki…” to nieco ponad 700 tys. widzów w najlepszym czasie antenowym – w niedzielny wieczór. Ostatni odcinek „Rancza”...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
