Reset z głową w chmurach
Maria Skłodowska-Curie zaraziła się miłością do Tatr od dr. Kazimierza Dłuskiego. Trudne szlaki pozwalały jej oczyścić umysł i przywrócić do równowagi psychikę.
Mgła nad Rysami była tak gęsta, że można było kroić ją nożem, a zimny wiatr od strony Czarnego Stawu niósł zapach nadciągającej nawałnicy. Podczas gdy zakopiańskie kuracjuszki, narzekając na chłód, sączyły wodę mineralną w sanatorium przy ulicy Kościeliskiej, na podszczytowej grani pojawiła się postać w przesiąkniętej deszczem spódnicy i ciężkich, podkutych butach.
Szła pewnie, wymijając skalne załomy z wprawą, jakiej mogliby jej pozazdrościć wytrawni przewodnicy górscy. Za nią, dysząc ciężko, podążał wysoki mężczyzna w ciemnym płaszczu. Postać z przodu zatrzymała się na wąskim występie nad przepaścią, odgarnęła z twarzy kosmyk mokrych włosów i spojrzała w dół, gdzie chmury na sekundę odsłoniły mroczną taflę Czarnego Stawu. To nie był przewodnik. To była przyszła dwukrotna noblistka – Maria Skłodowska-Curie.
W 1899 r. Maria wraz z mężem Piotrem Curie przyjechała do Polski na zjazd rodziny Skłodowskich. Piotr, rodowity paryżanin, wychowany na łagodnych wzgórzach Francji, stanął w obliczu surowego piękna Tatr. Maria z dumą i bezwzględnością wytrawnego taternika powiodła męża na szlak. Piotr był pod ogromnym wrażeniem potęgi polskich gór, ale przede wszystkim – kondycji i odwagi żony, która na ostrej grani poruszała się z gracją kozicy.
Wbrew konwenansom
Na przełomie wieków wyjście kobiety w wyższe partie Tatr wymagało nie tylko hartu...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
