Jezus mówił po lechicku?
Samo zadawanie pytań nie jest niczym złym. Warunkiem rzetelnej dyskusji jest jednak poszanowanie zasad logiki, krytyki źródeł oraz podstawowych reguł warsztatu historycznego.
Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, dziewięcioma puszczami i jeszcze większą wyobraźnią rozciągało się najpotężniejsze państwo w dziejach świata. Państwo to, jak głoszą przekazy, kronikarze nazwali Imperium Lechickim, znanym również jako Lechistan. Jego mieszkańcy, dzielni Lechici, nie mieli sobie równych. Gdy Aleksander Macedoński ruszał na podbój świata, oni pokazywali mu, jak wygrywa się bitwy. Nawet rzymskie legiony miały podobno odetchnąć z ulgą, gdy nie przyszło im stawać z nimi do walki. A kiedy Lechici zdobywali zachodnią Europę, nieśli miejscowym najwyższe dobrodziejstwa cywilizacji: język, pismo i obyczaje. To dlatego, jak przekonują wyznawcy tej opowieści, Orlean był kiedyś Orlinem, Metz to dawny Miecz, a Brest to przecież oczywisty Brześć. Niektóre nazwy przetrwały do dziś, jak Alpy Lechtalskie czy rzeka Lech.
Imperium Lechitów stało się niewygodnym konkurentem dla całej zachodniej cywilizacji łacińskiej. Jednym z głównych wrogów ludu słowiańskiego był Kościół katolicki – robił wszystko, by opanować i zniszczyć to mocarstwo. Papież miał zmusić Mieszka I do przyjęcia chrztu w 966 r., a chrystianizacja okazała się sprytnym planem rozbicia państwa i zatarcia wszelkich śladów jego istnienia. Zamki runęły, kroniki spłonęły, a dowody... cóż, zniknęły wyjątkowo dokładnie. Na tym jednak spisek się nie skończył. Przez kolejne stulecia do...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)