Francja straciła camembert, Japonia traci matchę
Elitarna, sproszkowana zielona herbata podbija świat, ale Japończycy nie zdołali na czas narzucić norm jej produkcji. I dali się okraść Chinom.
W Uji z tym nikt nie żartuje. Trzy Japonki stoją nade mną i patrzą uważnie, z jaką prędkością poruszam kamienny młynek. Kolba ma wykonać pełny obrót w trzy sekundy, nie wolniej, nie szybciej. I tak przez dziesięć minut. Pod koniec ręka już boli, ale pracownicy zakładu Fukujuen Ujicha Kobo w miejscowości Uji na południe od Kioto nie mają wątpliwości, że warto. – Tylko w ten sposób poczujesz pełny aromat matchy – słyszę.
Do młynka w niewielkich ilościach wsypywana jest tencha: listki zielonej herbaty o wyjątkowej jakości i mające za sobą szczególny proces produkcyjny. Zanim zostały ręcznie zebrane na początku maja, przez kilka tygodni były chronione przed słońcem specjalnymi nakryciami. Dzięki temu zachowały głęboki, zielony kolor i szczególnie wyrazisty smak. Z młynka powoli wydostaje się niezwykle drobny proszek: matcha. Ale to jeszcze nie koniec. Potem trzeba uzyskać spójną substancję, mieszając herbaciany pył z wodą. Nauczyć się ją podawać i spożywać.
Herbata, która przejdzie rygorystyczne testy, aby stać się surowcem dla matchy, jest zasadniczo uprawiana w sześciu prefekturach Japonii: poza Kioto do tej elitarnej grupy zaliczają się jeszcze Yame, Nishio, Shizuoka, Kagoshima i Miyazaki. To tam, gdzie górskie stoki zapewniają odpowiednie nasłonecznienie, wulkaniczna gleba jest wystarczająco żyzna, a wiatr znad oceanu na tyle silny, aby zapewnić odpowiednią wilgotność....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
