Dyrektorzy odchodzą, artyści zostają
Rekordowe upały zmieniły ubraniowe obyczaje gości tego targowiska próżności, jak twierdzą jedni, lub najważniejszej letniej imprezy Europy, jak mówią inni. Ale nie ta zmiana jest najważniejszym wyłomem, jakiego doświadcza festiwal w Salzburgu.
Jeszcze ćwierć wieku temu bezbłędnie można było rozpoznać, kto przyjechał do Salzburga z biletami na festiwalowe wydarzenia. Po jednej stronie ulicy przed wejściem do najważniejszych sal stały tłumy gapiów podziwiających obowiązkowy dress code widzów, policjanci zaś pilnowali, by nikt z turystów nie wmieszał się w eleganckie towarzystwo. Dziś granice zniknęły, porządkowe służby kontrolują co najwyżej zawartość torebek wchodzących do sali widzów oraz pilnują, by przed drzwi wejściowe mogły podjechać mercedesy co bogatszych gości lub Rolls-Royce ze szwedzką parą królewską, która akurat postanowiła wybrać się do Salzburga na kilka przedstawień.
Smokingi i czarne garnitury z wizytowym krawatem lub muszką przestały dominować, obecnie są raczej wyznacznikiem generacji 70+ hołdującej starym zasadom. Wśród pań przeważają, co prawda, długie suknie, ale głównie w wydaniu letnim, nie takie zaś, które zakłada się dwa razy do roku – na festiwal w Salzburgu i na przykład na bal w wiedeńskiej Operze.
Turystycznej nawałnicy, będącej tego lata zmorą wielu atrakcyjnych wakacyjnie miejsc w Europie, Salzburg doświadcza od dawna. By wybrać się na Getreidegasse i zobaczyć dom, w którym urodził się najsłynniejszy obywatel miasta, Wolfgang Amadeusz Mozart, warto przyjść z samego rana. Potem bowiem trzeba będzie przeciskać się w tej wąskiej uliczce wśród wielojęzycznej...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
