Między piekłem a rajem
Między piekłem a rajem
"Don Giovanni" w reżyserii Martina Kuäeja był najważniejszą premierą tegorocznego festiwalu. Na zdjęciu Thomas Hampson jako Don Giovanni.
FOT. (C) SALZBURGER FESTSPIELE / HANS JÖRG MICHEL
JACEK MARCZYŃSKI
Popatrz, tak może wyglądać piekło - powiedział do mnie jeden z dziennikarzy, spojrzawszy w dół wąskiej uliczki Getreidegasse, gdzie, nie zważając na deszcz, głowa przy głowie tłoczyli się ludzie różnych narodowości. Rzecz jednak w tym, że wszyscy oni przybyli tu z nadzieją dotarcia do sfer bardziej niebiańskich, do raju wielkiej sztuki.
Wizyta na Getreidegasse, gdzie stoi dom, w którym urodził się Mozart, jest punktem obowiązkowym turystycznego programu w Salzburgu. Lecz w dzień trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że wszyscy postanowili stawić się tu w tym samym momencie. Dopiero późną nocą, lub jeszcze lepiej o świcie, można się rozkoszować w ciszy urodą starych kamieniczek, mimo że domu kompozytora odwiedzić o tej porze nie sposób. Za dnia również, chyba że ktoś lubi ów piekielny tłok.
Tak zresztą jest od prawie osiemdziesięciu lat. I nic nie jest w stanie tego zmienić, nawet tegoroczny kataklizm, jaki zawisł nad miastem. Mimo groźby zalania miasta przez wzburzoną rzekę Salzach nikt nie chciał...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
