Bramka na cmentarzu
Bramka na cmentarzu
Dziś jak dawniej iraccy chłopcy z zapałem strzelają na prowizoryczne bramki. Jedną z nich jest brama cmentarza wojskowego, na którym spoczywają żołnierze brytyjscy polegli w czasie I wojny i polscy z armii Andersa
JERZY HASZCZYŃSKI ŁUKASZ TRZCIŃSKI (ZDJĘCIA)
Z BAGDADU
Rzadka, przywiędła trawa, kamienie, piach, nierówności tak duże, że nie wiadomo, jak odbije się piłka. Siatki bramek dziurawe i szare od kurzu. - Zmieńcie je wreszcie! - krzyczy do piłkarzy trener Bernd Stange. - Po co, przecież zaraz zrobi się ciemno i ktoś je ukradnie - odpowiadają zawodnicy. Lepsze boisko od tego w Bagdadzie, na którym trenuje reprezentacja Iraku, ma przeciętna szkoła podstawowa w Europie.
Piłkarzom brakuje wszystkiego - od butów po lekarstwa. Od dawna nie grali przed własną publicznością. Muszą współpracować z działaczami, którzy zajmowali wysokie stanowiska w federacji piłkarskiej za czasów Saddama Husajna i jego syna Udaja, który rządził jak chciał irackim sportem, kazał bić i torturować zawodników, gdy przegrywali. Każdego dnia piłkarze i ich niemiecki trener są narażeni na zamachy.
Mimo to Irak przeżywa najlepsze chwile w futbolowej...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)


