Spójrzmy w lustro, znajdziemy winnych
Spójrzmy w lustro, znajdziemy winnych
Ze zdumieniem śledzę to, co dzieje się w Polsce po klęsce sportowej w Atenach. Z reakcji wynika, że winnych już znaleziono i napiętnowano. To kolejne po 1989 roku rządy i parlamenty. Okazuje się, że mimo epokowej zmiany 15 lat temu nadal wszyscy oczekują sportowego sukcesu od państwa, od władzy. Sejm ma zadekretować, a władza budować stadiony i potęgę polskiego sportu. Jak w Chinach, na Kubie czy w osobliwym państwie prezydenta Łukaszenki. Podobne postawy w innych dziedzinach nazywa się reliktem przeszłości, a żerujących na nich populistami. To, że większość polskich kibiców i dziennikarzy posługuje się tym intelektualnym szmelcem, nie bierze się jednak znikąd.
Niekwestionowany przyjaciel polskiego sportu prezydent Aleksander Kwaśniewski powiada, że Sejm dał za mało na sport. Można by spytać, kto kolejne budżety podpisywał ostatni i kto nas w telewizyjnym wystąpieniu do wyboru rządzącej teraz opcji politycznej namawiał, ale to byłby tani chwyt, bo gdy rządzili inni, wcale nie było lepiej.
Wywieźć na taczkach
Także szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego Stefan Paszczyk całe zło widzi w kolejnych rządach, od 1989 roku począwszy. Dawali za mało i coraz mniej. Identyczne argumenty padają z ust...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta