Remis to minimum
Nasza kadra przyleciała na lotnisko Pyrzowice wczoraj około południa, po tygodniowym pobycie w Niemczech, z przerwą na mecz w Kazachstanie. Witało ją kilkunastu kibiców. Pod hotelem w Tychach - to samo. Kilku chłopców, którzy urwali się z lekcji, jedna pani w biało-czerwonym szaliku, druga z pieskiem na ręku. Piłkarze wyszli z autokaru i nie patrząc na nikogo, weszli do hotelu. Nie chcieli stanąć przed kamerami telewizji (wyjątek zrobił trener Dariusz Dziekanowski) ani rozmawiać z dziennikarzami. Albo są już tak skoncentrowani, albo już trochę zmęczeni - podróżami, słabą grą, krytyką prasy.
Hotel jest szczególny - nosi nazwę Piramida i taki ma kształt. Pięć gwiazdek, prywatna własność Tadeusza Ceglińskiego, który w reklamowym folderze pisze o sobie, że jest "znanym i cenionym w kraju i za granicą uzdrowicielem i bioenergoterapeutą, twórcą jedynej w świecie piramidy leczniczej o kształcie i proporcjach piramidy Cheopsa". W...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
