Rojenia o dzbanie pełnym polskiego wina
Polska wieś się zmienia. Gospodarstwa rosną, oraczy ubywa, a ci, którzy zostają, mozolą się, wypełniając "kwity" do unijnych dopłat. I głowią się, co by tu takiego siać i sadzić, ponieważ zboża i ziemniaków wszyscy i wszędzie mają w bród, a nawet więcej. Stąd amatorzy rzepaku na biopaliwa, plantacji wierzby energetycznej, lnu (jak za Piasta), gdyż latem "miastowi" chadzają w lnianych (taka moda) ubraniach. Ale jest jeszcze jedna możliwość, absolutnie oryginalna w polskich warunkach: uprawa winorośli i tłoczenie wina. Podpowiada nam to Dionizos, przyroda i Unia Europejska.
Polskie nowożytne winiarstwo już się narodziło, średniowieczne zostawmy...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

327856