Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Szukam następców mistrzów

21 kwietnia 2017 | Życie Pomorza Zachodniego | Tomasz Wacławek
Monika Pyrek-Rokita, czterokrotna olimpijka w skoku o tyczce (Sydney 2000, Ateny 2004, Pekin 2008, Londyn 2012), trzykrotna medalistka mistrzostw świata (srebro – Helsinki 2005 i Berlin 2009; brąz – Edmonton 2001).
autor zdjęcia: Roman Bosiacki
źródło: Fotorzepa
Monika Pyrek-Rokita, czterokrotna olimpijka w skoku o tyczce (Sydney 2000, Ateny 2004, Pekin 2008, Londyn 2012), trzykrotna medalistka mistrzostw świata (srebro – Helsinki 2005 i Berlin 2009; brąz – Edmonton 2001).

W 40-milionowym kraju talent zawsze się znajdzie, ale dużo tracimy przez niedostateczne zaplecze treningowe – mówi Monika Pyrek-Rokita trzykrotna medalistka mistrzostw świata w skoku o tyczce.

Rz: Niedawno poprowadziła pani konferencję dotyczącą warunków, w jakich trenują młodzi polscy sportowcy. Infrastruktura pozostawia chyba wiele do życzenia...

Monika Pyrek-Rokita: Wydawać by się mogło, że następcy moi czy Roberta Korzeniowskiego, który był gościem specjalnym konferencji, powinni słuchać naszych historii jak opowieści science fiction. Sporo zmieniło się na lepsze, ale wciąż jest wiele miejsc, które są w takim samym albo nawet gorszym stanie. Śmiejemy się, że to oldskulowy styl, mówimy, że co cię nie zabije, to cię wzmocni. Ale z drugiej strony, ile można? Gdy sobie przypomnę, z jakich szatni korzystałam, miałabym duże zastrzeżenia do tego, żeby moje dziecko przygotowywało się w podobnych warunkach.

To były lata 90. Pewnie brakowało wszystkiego.

Pamiętam swoje pierwsze buty. Dziś każdy ortopeda popukałby się w czoło, że takie obuwie zostało w ogóle dopuszczone dla sportowców. Nasze kolce nazywały się Wałbrzychy, były w dwóch kolorach – rudym i brązowym, nie był to szczyt elegancji. Gdy udało mi się wygrać jakieś zawody, otrzymałam cytrynki – żółte jak żarówki adidasy, ruskie podróbki, których w Polsce nie można było dostać. Radziliśmy sobie, jak mogliśmy. Miałyśmy dwie tyczki odziedziczone po chłopakach. Jedną miękką i krótką, drugą twardą i długą. Gdy wyrosłyśmy z pierwszej, a...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Wykup dostęp do pełnego Archiwum na 120 minut.

wyślij SMS o treści RP.ARCHIWUM na 7936
(koszt: 9 zł + VAT)

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum
Wydanie: 10731

Wydanie: 10731

Spis treści

Wyślij SMS o treści

RP.ARCHIWUM na 7936

i wykup dostęp do pełnego Archiwum
na 120 minut (koszt: 9zł + VAT)

lub

Zamów abonament