Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Beznadzieja za gardło łapie

03 sierpnia 2019 | Plus Minus | Damian Piwowarczyk
źródło: materiały prasowe

"Zostaje w domu" – pisze Marcin Świetlicki w swym nowym tomie „Ale o co ci chodzi?", a czytelnik może mu wtórować: Tak, jesteśmy w domu. 
Poeta bowiem dociąża swoje wiersze rekwizytami, które znamy z jego poprzednich książek. Są tu spacery po zamęczonym turystami Krakowie. Jest surowa czułość dla całego świata i psa poety, któremu aplikuje leki na padaczkę. Są burze, dzwonki tramwajów, plamy na podłodze. Są postaci, które kiedyś były kolegami ze studiów, a dzisiaj są fantomami z mediów. Jest i Polska z jej upiorną rzeczywistością społeczno-emocjonalną. Do wierszy dochodzą rysunki Marcina Maciejowskiego, krakowskiego malarza, którego szkice, a to dialogują z wierszami, a to żyją swoim życiem, portretując codzienność obydwu twórców.

Dostajemy więc cały kosmos Świetlickiego, w którym to on ustala zasady grawitacji. Zestawia słowne klocki w taki sposób, że wyczarowuje figury i obrazki, które zostają w głowie na dłużej. Mimo że doraźność i do niego coraz mocniej się dobija, to jego wyobraźnia nadal zaprzęga rzeczywistość, a nie rzeczywistość wyobraźnię. Dobija się jednak na tyle mocno, że słynne już niezaangażowanie podmiotu lirycznego u Świetlickiego przechodzi niekiedy w niepokojąco jednoznaczny obrazek. Choćby wtedy, gdy poeta idzie na spacer i spotyka starszą panią, która nie dzieli się grzecznie chodnikiem, tylko syczy: „jeszcze czego, psu nie...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Wydanie: 11423

Wydanie: 11423

Zamów abonament