Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Wniebowzięci 2. Wzlot Marka

03 sierpnia 2019 | Plus Minus | Robert Mazurek

Życie Arkaszki nie było usłane różami, Lutka podobnie. Młodzieńcze marzenia, jeśli ośmielali się je mieć, niezrealizowane. W rubryce dorobek pustka, żon brak, męska przyjaźń im została i bar Alinka. Ale w końcu i do nich uśmiechnęło się szczęście. A szczęście miało na imię osiem i pół patyka. Na łebka, wygrane w gry liczbowe, w totka. Taką fortunę wydać warto niebanalnie, Arkaszka i Lutek polecieli więc, via Koszalin, do Rzeszowa, miasta magicznego, miasta pięknych dziewcząt.

Jest rok 1973, film „Wniebowzięci", którego fabułę właśnie państwu streszczam, wchodzi na ekrany. Marek ma 18 lat, samolotem nigdy nie latał. Ma swe marzenia i niebanalną fantazję, którą potem realizuje w światku hippisów. Dziś Marek jest marszałkiem Sejmu i też postanowił sobie polatać. I też do Rzeszowa, miasta, które pięknym dziewczętom poświęciło swój największy pomnik. Tak przynajmniej ludzie mówią.

A teraz na chwilę zmiana scenerii. „To jest hepatocarcinoma, oczywista sprawa" – powiedziała znana profesor onkolog, kobieta, która się nigdy nie myliła. Chirurg na to: „Zróbmy biopsję, sprawdzimy". „Po co dziecko męczyć? HCC jak nic" – rzuciła profesor. „Ale standardy, wiesz przecież". Wiedziała,...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Wydanie: 11423

Wydanie: 11423

Zamów abonament