Czterej pancerni wjechali do kasyna
Brazylijczyk Ronaldinho siedzi w paragwajskim więzieniu. Tomasz Hajto zwleka z oddaniem pieniędzy pożyczonych od niepełnosprawnego kolegi. Druga twarz znanych piłkarzy nie zawsze jest ładna.
Ronaldinho jest mistrzem świata z roku 2002, FIFA dwukrotnie przyznawała mu tytuł piłkarza roku (2004, 2005). W pierwszej dekadzie XXI wieku jego zdjęcia chłopcy od Rio po Kamczatkę wieszali sobie nad łóżkami. W ciągu kilkunastu lat kariery dzięki grze w takich klubach jak Paris Saint Germain, FC Barcelona, AC Milan i Flamengo zarobił grubo ponad 100 milionów dolarów, nie licząc reklam. Był artystą, przyciągającym na trybuny tłumy, pieścił piłeczkę, która odwdzięczała mu się wyjątkowym posłuszeństwem. To był stary brazylijski styl, kojarzący się światu z Pele i Garrinchą. Bramka z rzutu wolnego, strzelona przez Ronaldinho w meczu Brazylia – Anglia podczas mistrzostw świata 2002, była jedną z najpiękniejszych, jakie padły na mundialach. Z blisko 40 metrów, w samo okienko.
Złote buty
16 maja 2006 roku oglądałem na Stade de France w Paryżu trening Barcelony przed czekającym ją nazajutrz finałem Ligi Mistrzów z Arsenalem. Jeszcze nie było takich restrykcyjnych przepisów dla dziennikarzy jak dziś – trening się skończył, ja mogłem pozostać na trybunie, gdzie walczyłem z internetem, odmawiającym współpracy w sprawie wysłania tekstu do „Rzeczpospolitej". To było zrządzenie losu.
W pewnej chwili do wyraźnie czekającego na coś Ronaldinho podszedł człowiek i wręczył mu buty piłkarskie w kolorze złotym. To, co stało się później,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta