Pomieszanie języków
Wypalenie programowe PiS jest do pewnego stopnia zrozumiałe. Bardziej zaskakuje, że mimo ogłoszenia „100 konkretów” tak naprawdę wciąż nie znamy planu rządzenia ekipy Donalda Tuska.
Jeśli przyjąć, że polska polityka jest przede wszystkim produktem kultury spektaklu, możliwe, że wyścig na konwencje programowe w ostatnią sobotę wygrała Koalicja Obywatelska. Donald Tusk był żwawszy niż Jarosław Kaczyński (choć jak zwykle przesadnie drapieżny), wystąpienia jego ludzi krótsze i przynajmniej brzmiące konkretniej niż rozwlekłe mowy PiS-owskiego areopagu. 74-letni Kaczyński nadal mówi z głowy, podobnie jak 66-letni Tusk. Ale dramaturgia jego wystąpień i tembr jego głosu kojarzą się z urzędową nudą.
Skądinąd mało kto był w komfortowej sytuacji porównywania wszystkiego. Obie główne konwencje trwały w tym samym czasie. TVP pokazała wyłącznie obrady PiS. Polsat i w mniejszym stopniu TVN próbowały skakać z Tarnowa, gdzie zebrała się KO, do Końskiego, gdzie swój program ogłaszało Prawo i Sprawiedliwość. Trudno to jednak było w całości ogarnąć nawet uważnemu widzowi.
Tusk zawsze o jednym
Obie główne mowy ogarnąć się dało. I powtórzę, może Tusk zaprezentował lepsze aktorstwo, ale gdy przychodzi do zderzeń merytorycznych, bilans jest już dla mnie mniej jednoznaczny.
Uderzające, że Tusk mowę poświęconą tak zwanym 100 konkretom na 100 dni rządów zaczął od personalnych ataków na liderów obozu przeciwnika. Jak zdołał wpleść w teoretycznie programowe...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta