„Tykające bomby” pod mundurem
Żadna z polskich służb nie zbiera informacji, ilu ich funkcjonariuszy leczy się psychiatrycznie. Przedkładane zwolnienia lekarskie nie zawierają bowiem informacji o specjalizacji lekarza, który je wystawia – ustaliła „Rzeczpospolita”.
Tło szokującego zabójstwa czteroletniej córki przez oficera SOP podczas rodzinnego wyjazdu na ferie bada słupska prokuratura. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, 44-letni Piotr K., na co dzień pirotechnik w Służbie Ochrony Państwa, ponad dekadę temu służący na misjach w Iraku i Afganistanie, podczas przesłuchania zaprzeczył, by badał się psychiatrycznie lub brał leki psychotropowe. Mimo to – jak przyznaje w rozmowie prok. Paweł Wnuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku – prowadzący śledztwo chce powołać dwóch biegłych – jednego do oceny poczytalności sprawcy i drugiego do zbadania jego stanu psychiatrycznego.
Trudno bowiem racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego spokojny ojciec rodziny po grze w karty z bliskimi, wyszedł do kuchni, wziął nóż i zaczął nim dźgać na oślep swoich najbliższych – córkę, żonę, teściową, teścia i syna.
Badania okresowe
Piotr K. zaledwie w październiku 2025 r. przeszedł pozytywnie badania okresowe, którym funkcjonariusze są poddawani co trzy lata. Ich elementem jest m.in. test i rozmowa z psychologiem.
– Jeśli funkcjonariusz w obawie o utratę stanowiska nie chce powiedzieć prawdy, że ma na przykład depresję, to nie powie. To nie wariograf – mówi nam oficer SOP, nazywając badania psychologiczne „rutyną”.
W ramach badań okresowych...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
