Pani premier bierze wszystko
Pod przywództwem pierwszej w historii kobiety na czele rządu Partia Liberalno-Demokratyczna (PLD) uzyskała przytłaczającą większość w parlamencie.
Sanae Takaichi zagrała pokerowo. Ledwie kilka tygodni po przejęciu sterów władzy ogłosiła przedterminowe wybory. To był krok wielce ryzykowny, bo jej partia PLD – osłabiona skandalami korupcyjnymi i drożyzną – pikowała w sondażach. Ale osobista popularność Takaichi uwiodła Japończyków.
– Mówi prosto z mostu, co myśli. I podejmuje szybko decyzje. To u nas nowe, bo do tej pory politycy owijali w bawełnę i unikali trudnych rozstrzygnięć, na które nie byli przygotowani wyborcy – mówi „Rz” Mayuko, 30-letnia mieszkanka Tokio.
Najwyraźniej nie tylko ona pozytywnie ocenia panią premier. Osobista popularność Takaichi poszybowała tuż przed wyborami do 70 proc. Przełożyła się ona wręcz na „takaichimanię”, w ramach której kobiety zaczęły na przykład masowo kupować czarne torebki firmy Hamano, byle upodobnić się do szefowej rządu.
Jak żyć bez imigrantów
W niedzielny wieczór instytut badania opinii publicznej NHK podał bardzo korzystne dla PLD wyniki exit polls. Jeśli im wierzyć, ugrupowanie może uzyskać od 274...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
