Po co kraść auto polskiego premiera
Motywy kradzieży prywatnego samochodu Donalda Tuska budzą wątpliwości. Złodziej to niemal sąsiad premiera. Czy nie wiedział, czyje auto kradnie? Policji udało się ustalić, że wcześniej ukradł dwa inne luksusowe samochody.
Za kradzieżą lexusa premiera Donalda Tuska, który zniknął w nocy z 9 na 10 września z ulicy w Sopocie, 200 metrów od jego domu, stoi 40-letni Łukasz W., kibol Lechii Gdańsk, parający się w przeszłości kradzieżami mienia, ale nie samochodów – wynikało z jego kartoteki karnej podczas zatrzymania. Śledztwo gdańskiej prokuratury wykazało jednak, że W. kradł auta już wcześniej. Również luksusowe.
Po kradzieży auta premiera, policjanci z Gdańska przeprowadzili szeroką analizę innych kradzieży aut na terenie Trójmiasta, o podobnym modus operandi – spraw, w których zabezpieczono ślady bilogiczne lub odciski palców, jednak nie wykryto sprawców i postępowania umorzono. Tak trafiono na trop Łukasza W., który – według śledczych – odpowiada za dwie takie, wcześniej niewykryte kradzieże.
Jakie inne samochody padły łupem Łukasza W.? Dla kogo je kradł? Czy miały zostać rozebrane na części, czy z przebitymi numerami i na fałszywych papierach, trafić zza wschodniej granicy? – Z uwagi na dobro śledztwa więcej szczegółów nie mogę podać – ucina nasze pytania prok. Mariusz Duszyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Wiadomo, że po kradzieży tych dwóch aut, Łukasz W. użył podrobionych tablic rejestracyjnych i za to ma odrębne zarzuty.
Czemu sąsiad premiera kradnie jego auto?
Choć wygląda na to, że sprawa jest...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)