Na skraju katastrofy humanitarnej
Południowe dzielnice Bejrutu są cały czas niszczone podczas izraelskich nalotów. W ruinę obracane są domy, w których mieszkają zwykli ludzie. Niektórzy śpią na ulicach – mówi Rafał Grzelewski, fotograf pracujący w Bejrucie.
Od kilku dni trwają izraelskie naloty na ewakuowane dzielnice Bejrutu. Jesteś w mieście – jak to wygląda?
Wezwanie do ewakuacji spadło na mieszkańców miasta jak grom z jasnego nieba. Chociaż ataki Izraelskich Sił Zbrojnych na Liban trwają z różną częstotliwością nieprzerwanie od poprzedniej wojny w 2024 r., nikt jednak nie spodziewał się ewakuacji na tak wielką skalę w samym Bejrucie. Zapanowały chaos i panika. Ludzie wybiegali z domów w tym, co mieli na sobie, niektórzy nawet boso. Ci, którzy zdążyli, zabrali ze sobą więcej – zwierzęta, przedmioty osobiste, koce, materace. Bejrut natychmiast się zakorkował – to regularny problem w mieście, ale ewakuacja spowodowała jego zupełny paraliż. W nocy nastąpił pierwszy nalot i był naprawdę potężny.
Od ponad tygodnia południowe dzielnice Bejrutu są cały czas niszczone podczas izraelskich nalotów. Niektóre kwartały przypominają miasta w strefie Gazy. Oficjalnym celem jest likwidacja przywódców, bojowników i infrastruktury Hezbollahu, ale w ruinę obracane są też domy, w których mieszkają zwykli ludzie. Armia izraelska poprzez swojego rzecznika często ponagla do opuszczenia danego obszaru – pozostanie na miejscu grozi śmiercią. Ale nie ma reguły – czasami ataki nie są wcześniej zapowiadane i coraz częściej zdarzają się też poza ewakuowaną strefą.
Dokąd...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)